Wewnątrz znajdowała się lista nazwisk.
– Sąsiedzi.
– Matka Avy.
– Pani Holloway i pan Bennett.
Obok każdego nazwiska Lily napisała notatkę, w której wyjaśniła, dlaczego te osoby są ważne i kiedy powinienem się z nimi skontaktować.
Judy westchnęła cicho. „Lily naprawdę nie chciała, żebyś czuł się samotny”.
Czwarte pudełko było inne.
„Najpierw zapomnisz te wspomnienia.”
Nie sądziłem, że można o niej zapomnieć. Ale kiedy otworzyłem książkę, zdałem sobie sprawę, że miała rację.
Były tam zdjęcia, których nigdy wcześniej nie widziałem.
Lily śmieje się w kuchni. Siedzi po turecku na podłodze i czyta.
Do niektórych zdjęć dołączone były notatki.
„Tego dnia przypaliłeś naleśniki, a my śmialiśmy się przez 30 minut.”
Ze łzami w oczach wyrwał mi się niepewny śmiech.
„Zapomniałem o tym…”
Moja siostra uśmiechnęła się słodko. „Nie zrobił tego”.
Piąte pudełko trochę mnie przestraszyło.
„Trudna prawda”.
Zawahałem się zanim otworzyłem.
W środku znajdował się pamiętnik napisany wyłącznie ręką Lily.
Pisała o wizytach u lekarza, dniach, kiedy czuła się najsłabsza, i o tym, jak potrafiła odczytać strach na mojej twarzy, nawet gdy próbowałam go ukryć.
„Ona wiedziała…” wyszeptałem.
Judy skinęła głową w milczeniu.
Lily też o mnie pisała.
Jak uparcie twierdziłam, że wszystko będzie dobrze. Jak odmawiałam stawienia czoła prawdzie, bo i tak bym nie przeżyła.
„Lily nie chciała, żebym się załamał…” wyszeptałem, a mój głos załamał się ze wzruszenia.
Wtedy znów straciłem kontrolę.
Odwróciłam się i ukryłam twarz w ramieniu Judy, szlochając mocniej niż przez ostatnie kilka tygodni.
I po raz pierwszy odkąd Lily umarła…
Przestałem próbować dusić to wszystko w sobie.
Nie wiem jak długo Judy mnie trzymała.
Nigdy mnie nie poganiała. Po prostu stała tam, nieruchoma i cierpliwa, pozwalając mi płakać w sposób, na jaki nie pozwalałam sobie od czasu utraty Lily. W końcu odsunęłam się i otarłam twarz.
Nagle coś przyszło mi do głowy.
„Ju… skąd wiedziałeś, do którego magazynu masz przyjść?” – zapytałem powoli. „Nie podałem ci adresu”.
Zawahał się na moment, po czym cicho westchnął.
„Zajęło ci to trochę czasu” – powiedział z lekkim uśmiechem. „Pomagałem Lily to organizować od miesięcy. Nalegała”.
Spojrzałem na nią.
„Czy wiesz?”
Moja siostra skinęła głową. „Li przyszła do mnie jakieś sześć miesięcy temu. Powiedziała, że potrzebuje pomocy w ważnej sprawie. Początkowo myślałam, że to coś związanego ze szkołą, ale potem wyjaśniła mi swój plan. Wydała pieniądze, które dostała na urodziny i pieniądze, które zarobiła opiekując się synem pani Greene na dole. Pomogłam jej zapłacić czynsz za komórkę lokatorską”.
Rozejrzałem się dookoła i znów poczułem się całkowicie przytłoczony.
„Kazał mi obiecać, że ci nie powiem” – wyjaśniła Judy. „Powiedział, że jeszcze nie jesteś gotowa”.
Wypuściłem drżący oddech. „Miał rację”.
Judy wskazała na ostatnie pudełko.
„Jest jeszcze jedna rzecz.”
Powoli szedłem w jego kierunku.
Ostatnie pudełko umieszczono nieco dalej od pozostałych.
W środku znajdowała się pojedyncza koperta z napisem „OSTATNI ELEMENT”.
Gdy go otworzyłem, w moją dłoń wsunął się mały odtwarzacz wideo.
„To wszystko?” zapytałem cicho.
„To jest najważniejsze” – odpowiedziała Judy. „Wzięłam ze sobą laptopa”.
Oczywiście, że tak.
Kiedy siedzieliśmy razem w samochodzie, Judy otworzyła laptopa. Mocno trzymałem pendrive’a w dłoniach.
„Jesteś gotowy?” zapytała.
Nie byłem. Ale i tak skinąłem głową.
Film został przesłany.
Potem na ekranie pojawiła się Lily.
Siedziała na łóżku i patrzyła prosto w kamerę.
Od razu zaparło mi dech w piersiach.
„Cześć mamo…”
Zakryłem usta.
„Jeśli to oglądasz, to znaczy, że utknąłeś na dłużej, niż się spodziewałeś”.
Ze śmiechu wyrwał mi się słaby śmiech.
„Znam cię” – kontynuowała cicho. „Prawdopodobnie nie wychodzisz z domu, chyba że jest to absolutnie konieczne. Nie odbierasz telefonów. Więc posłuchaj… Muszę, żebyś coś dla mnie zrobił”.
Lekko pokręciłem głową, czując się już przytłoczony.
„Nie możesz przestać żyć tylko dlatego, że mnie nie ma. Oto plan. Wrócisz do mojej szkoły i porozmawiasz z bibliotekarką. I będziesz tam wolontariuszką”.
Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na Judy.
„Zawsze siedzi tam jakieś dziecko samo” – powiedziała cicho Lily. „Ktoś, kto czuje się niewidzialny. Widziałam go”.
Jego głos stał się jeszcze łagodniejszy.
„Znajdź jakiegoś, mamo. Pomóż mu. Tak jak zawsze pomagałaś mi.”
Łzy spływały mi po twarzy.
Ekran na chwilę błysnął.
„I mamo… nie rób tego za mnie.”
Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
„Zrób to, bo wciąż tu jesteś.”
Potem film się skończył.
Siedzieliśmy tam w milczeniu.
„Chyba właśnie zaplanowałem swój następny ruch” – powiedziałem cicho.
Judy uśmiechnęła się słodko. „Wygląda zupełnie jak Lily”.
Powoli skinąłem głową.
Po raz pierwszy od kilku tygodni dokładnie wiedziałem, co muszę zrobić.
Tego wieczoru Judy pomogła mi zanieść wszystkie pudła do domu.
Tym razem ich nie poganialiśmy.
Przeczytałem kilka listów i płakałem, czytając większość z nich. Ale jeden szczególnie mnie rozśmieszył.
Judy została dłużej, a potem mocno mnie przytuliła przy drzwiach.
„Zadzwoń do mnie.”
„Tak zrobię”, obiecałem.
I tym razem naprawdę tak myślałem.
Następnego ranka obudziłem się wcześnie.
Przez chwilę nie rozumiałem dlaczego. Zostały mi jeszcze dwa tygodnie urlopu. Potem zauważyłem jeden z listów Lily na stoliku nocnym.
„Otwórz, kiedy nie możesz wstać z łóżka.”
Podniosłem słuchawkę i przeczytałem jej miłą wiadomość na dzień dobry, w której życzyła mi produktywnego i szczęśliwego dnia.
Następnie ostrożnie odłożyłem go z powrotem.
„Wstaję” – wyszeptałem.
I tak zrobiłem.
Stara szkoła Lily była dokładnie taka sama.
Wszedłem tam z bijącym sercem.
Karen, będąc na przyjęciu, spojrzała w górę ze zdziwieniem.
„Pani Carter…”
„Przyszedłem porozmawiać z bibliotekarzem” – powiedziałem.
„Jasne, wystarczy się zalogować i można kontynuować.”
Kiedy wszedłem do biblioteki, uczniowie siedzieli cicho, rozrzuceni po całym pomieszczeniu.
A potem ją zobaczyłem.
Dziewczyna siedzi sama w kącie z kapturem na głowie.
Poczułem ucisk w piersi, gdy uświadomiłem sobie, że miał na sobie dokładnie tę samą szarą bluzę, którą nosiła Lily.
Coś się we mnie zmieniło i tym razem nie wahałam się.
Podszedłem do niej.
„Hej” – powiedziałem cicho.
Spojrzała w górę zaskoczona.
“CZEŚĆ…”
„Czy mogę usiąść?”
Lekko wzruszyła ramionami. „Okej.”
Usiadłem przed nią.
„Co czytasz?”
Spojrzał w dół. „Nic ważnego”.
Lekko skinąłem głową. „Zazwyczaj są najlepsze”.
Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
I tak po prostu coś zaczęło znowu rosnąć.
Wydawało się, że sekretna obietnica, którą Lily złożyła sobie samej, przygotowywała mnie do życia po jej zniknięciu… nie dając mi w ogóle znać, że już zaakceptowała tę możliwość.
I po raz pierwszy odkąd ją straciłem, nie byłem już uwięziony w milczeniu.
Szedłem naprzód.
I jakoś poczułam, że to było dokładnie to, czego Lily pragnęła od samego początku.